Umysłowe czynniki związane z Karmą

inne języki

W buddyzmie tradycji indo-tybetańskiej, mamy kilka różnych wyjaśnień karmy. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie one różnią się znacznie od wyjaśnienia działania karmy przedstawianego w therawadzie. W buddyzmie tybetańskim mamy trzy podstawowe wyjaśnienia. Omówimy tutaj tylko jedno z tych trzech – to, które jest najmniej złożone, choć i tak, jest ono wystarczająco skomplikowane!

Szkoły kagju, sakja i ningma przyjmują to wyjaśnienie jako swoje ogólne stanowisko na ten temat. Jest to podstawowe postulowane przez nich wyjaśnienie indyjskich systemów doktryn czittamatry i madjamaki z drobnymi zmianami będącymi w zgodzie z różnicami w doktrynach tych dwóch szkół mahajany. Gelugpowie również przyjmuję je dla tychże szkół indyjskich, z tą jednakże różnicą, że powiadają, iż w obrębie madhjamaki postuluje je wyłącznie swatantrika-madhjamaka. Omawiając ten mniej skomplikowany system, wszędzie tam, gdzie zachodzą w tym względzie rozbieżności między gelug i pozostałymi szkołami, prześledzimy także objaśnienia filozoficznych szczegółów postulowane przez gelugpów.

Zgodnie z tym wyjaśnieniem, karma, jako impuls, jest wyłącznie czynnikiem umysłowym. Czynnik umysłowy jest sposobem doświadczania czegoś. Jest to konkretnie umysłowy czynnik impulsu, chęci, popędu (ang. urge, sanskr. czetana, tyb . sems-pa). Jest to impuls czy też chęć która przyciąga nas do określonego działania – do zrobienia, powiedzenia, lub pomyślenia czegoś. Jest to również impuls lub chęć rozpoczęcia działania, dalszego angażowania się w nie, a w końcu zaprzestania go.

Kategorie zjawisk w buddyzmie

Sądzę, że dokonanie krótkiego przeglądu różnych kategorii zjawisk opisywanych w buddyzmie może nam dopomóc lepiej zrozumieć rodzaje zjawisk, o jakich mowa w rozważaniach na temat karmy.

Możemy mówić o istnieniu lub nieistnieniu czegoś. To, co istnieje można prawomocnie poznać – niezależnie od tego czy będzie to obecność czegoś, czy brak czegoś. Natomiast, jakakolwiek rzecz, cokolwiek, czego nie można prawomocnie poznać nie istnieje. Coś, co istnieje, nie musi być czymś, co można bardzo łatwo poznać naszym zwykłym umysłem – czymś takim jest pustka – jednak dopóty można poznać to prawomocnie jakimś poziomem umysłu, coś takiego istnieje. Wargi kurczęcia nie istnieją, ponieważ nie można ich prawomocnie poznać. Możemy sobie wyobrażać ludzkie wargi u kurczęcia albo rysunek ludzkich warg u kurczęcia w jakimś komiksie, ale nie można prawomocnie zobaczyć warg kurczęcia u kurczęcia, gdyż czegoś takiego nie ma. Jakikolwiek sposób przedstawiania czy też wyobrażania sobie warg kurczęcia będzie nieprawomocnym poznaniem.

To, co można prawomocnie poznać (co istnieje) dzieli się na zjawiska statyczne i zjawiska niestatyczne. Terminy te tłumaczy się zazwyczaj jako zjawiska trwałe i zjawiska nietrwałe. Jednakże różnica pomiędzy nimi nie polega na tym, jak długo trawa ich istnienie, czyli czy są wieczne, czy trwają przez krótki czas, lecz polega raczej na tym, czy coś zmienia się podczas swego istnienia. Zjawiska statyczne, by ująć to w prostych słowach, są jak fakty, które się nie zmieniają: jeden plus jeden równa się dwa. Fakt ten nie jest spowodowany przez cokolwiek, nie powstał z czegoś i nie tworzy on żadnego skutku – jest to po prostu fakt.

Zjawiska niestatyczne to takie, które zmieniają się z chwili na chwilę. Powstają one z przyczyn i wywołują skutki. Istnieją ich trzy kategorie: formy zjawisk fizycznych (gzugs), sposoby bycia czegoś świadomym (shes-pa) oraz niestyczne abstrakcje niebędące żadnym z nich (ldan-min 'du-byed, niezgodne, mające wpływ zmienne).

Te trzy rodzaje zjawisk niestatycznych są tym, co składa się na każdą chwilę naszego doświadczenia, a każda chwila naszego doświadczenia jest nieco inna. Innymi słowy, nasze doświadczanie zmienia się z chwili na chwilę. Możemy uporządkować części składowe każdej chwili naszego doświadczania w pięć skupisk, ale nie będziemy tego dzisiaj robić. Możemy ująć to nieco prościej.

Zasadniczo, w każdej chwili ma miejsce jakiś rodzaj zjawiska fizycznego, takiego jak widoki, dźwięki, zapachy, smaki, doznania fizyczne, a także czujniki poznawcze organów zmysłów, ciało itd., czyli światłoczułe komórki oczu, wrażliwe na dźwięk komórki uszu itd. Następnie mamy sposoby bycia czegoś świadomym lub doświadczania rzeczy. Zwykle określa się je jako „zjawiska umysłowe”, ale jest to naprawdę bardzo mylące określenie, ponieważ, w zachodnim kontekście, zjawiska umysłowe obejmowałyby przedmioty umysłu, a te nie zawierają się w tej kategorii. Wszystkie elementy tej kategorii są w rzeczywistości różnymi rodzajami umysłowej aktywności. Upraszczając, sposoby doświadczania rzeczy można podzielić na dwie grupy: świadomości podstawowe i czynniki umysłowe.

Pierwsza grupa w tym podziale to świadomości podstawowe (rnam-shes). Może być to świadomość zmysłowa, jak:widzenie, słyszenie, czucie zapachu, odczucie smaku; odczucie fizycznego doznania takiego jak:gorąco, zimno, ból, ruch itp. Albo, może być to świadomość umysłowa, taka jak:myślenie, śnienie itd. Świadomość podstawowa jest zasadniczo „kanałem” na jakim odbywa się doświadczanie, podobnie jak program emitowany na kanale telewizyjnym. Mamy więc kanał widzenia, kanał słyszenia itd.

Każdej świadomości podstawowej towarzyszą zawsze czynniki umysłowe. Czasami nazywam je świadomościami pomocniczymi. Jest ich bardzo wiele. W zależności od tekstu, zwyczajowa list zawiera ich czterdzieści osiem lub pięćdziesiąt jeden, ale są to jedynie te najbardziej godne uwagi, gdyż jest ich o wiele więcej. Owe czynniki umysłowe uściślają, modyfikują czy też zabarwiają doświadczanie czegoś. Świadomość podstawowa doświadcza jedynie tego, jakiego rodzaju zjawiskiem jest jej przedmiot – czy jest to widok, dźwięk itd. Natomiast pozostałe czynniki wypełniają doświadczanie jej przedmiotu różnymi szczegółami, takimi jak uwaga, zainteresowania i emocje.

Jak już mówiliśmy, impuls karmy jest chęcią, popędem, zaś chęć jest czynnikiem umysłowym. To jest sposób doświadczania przedmiotu, jaki przyciąga nas do niego lub do kolejnego przedmiotu. Może być więc chęć spojrzenia na coś, chęć posłuchania czegoś, chęć zrobienia czegoś itd.

Nie sądzę, by był odpowiedni moment, żeby omawiać wszystkie czynniki umysłowe, więc przyjrzymy się tylko jeszcze jednemu: uczuciu (odczuciu) (tshor-ba). Ów czynnik umysłowy odnosi się on wyłącznie do odczuwania poziomu szczęścia, nieszczęśliwości lub nieokreślonego, neutralnego uczucia i może mieścić się w dowolnym punkcie tej skali. Gdy czegoś doświadczamy, towarzyszy temu zawsze doświadczanie poczucia pewnego poziomu szczęścia. Natomiast emocje są innymi czynnikami umysłowymi. Emocje mogą być przeszkadzające lub nie-przeszkadzające, destruktywne lub konstruktywne. Doświadczamy widzenia kogoś w gniewie lub widzimy kogoś przepełnieni miłością, jesteśmy szczęśliwi lub nieszczęśliwi, że widzimy jakąś osobę, a wówczas powstaje nieodparta chęć czy też impuls, by powiedzieć do niej coś miłego lub coś okropnego.

Pytania dotyczące czynników umysłowych związanych z karmą

Karma jako impuls, chęć by coś zrobić

Czy ten impuls [o jakim mówisz] to zawsze karma?

Tak, karma odnosi się do tego impulsu. Prawa karmy wyjaśniają dlaczego przychodzi do naszego umysłu impuls, by spojrzeć na tę czy inną osobę, powiedzieć tę czy inną rzecz, a nie coś jeszcze innego albo dlaczego przychodzi impuls, by wejść w jakąś sytuację lub poznać jakąś nową osobę. Nie musi być to świadoma intencja, zamiar, by pójść i poznać kogoś, kogo wcześniej nie znaliśmy.

Czy impuls/chęć by pomagać moim dzieciom to też karma?

Tak, podobnie jak odwrotny impulsu pajęczycy, by pożerać swe dzieci.

Zarówno pozytywne, jak i negatywne impulsy to karma?

Właśnie tak, lecz również neutralne impulsy, jak impuls, by podrapać się po głowie. Powinniśmy być świadomi, że w ogólnych rozważaniach słowo karma odnosi się do tego, co się wydarza i dlaczego się wydarza. Natomiast, gdy w ramach ogólnych rozważań mówimy o tym w bardziej precyzyjny sposób, słowo karma odnosi się właśnie do tego impulsu. Wszystkie inne aspekty tego procesu mają swoje różne nazwy.

Czasami można się spotkać z tłumaczeniem słowa „karma” jako „działanie”. Jest to bardzo niedokładne tłumaczenie tego terminu. W ogólnych rozważaniach może być ono czasem przydatne, ale nie jest ono precyzyjne. W filozoficznym systemie o jakim tutaj mówimy, karma nie jest nigdy działaniem. Jest ona impulsem doprowadzającym nas do działania, lecz nie samym działaniem. Według systemów waibhasiki i prasangiki gelug w karmie zawiera się kształt naszych ciał w czasie dokonywania fizycznego działania, brzmienie naszego głosu w czasie dokonywania werbalnego działania, jak również subtelna energia w trakcie działania, pozostająca w kontinuach naszych umysłów po zakończeniu owego działania. Jednakże, nawet w tych dwóch systemach, karma nigdy nie obejmuje umysłowego działania będącego myśleniem. Wydaje mi się więc, że lepiej nie tłumaczyć słowa „karma” jako działanie.

Impuls, by coś zrobić i pożądliwe pragnienie, by coś zrobić

Czy impuls ku czemuś jest tym samym, co przywiązanie do tego?

Przywiązanie (‘dod-chags) jest kolejnym czynnikiem umysłowym. Ochota, by coś zrobić i chcenie by coś zrobić są jeszcze innymi czynnikami umysłu. Powinniśmy w istocie rozróżniać dwa znaczenia doczag, tybetańskiego terminu technicznego o jaki mówimy: przywiązanie i pożądliwe pragnienie. „Przywiązanie” kieruje się ku temu, co obecnie mamy, a czego nie chcemy puścić i utracić. „Pożądliwe pragnienie” odnosi się natomiast do czegoś, czego w obecnej chwili nie mamy a czego pożądamy, chcemy posiadać.

Jaka jest różnica między impulsem a pożądliwym pragnieniem?

Są one odrębnymi czynnikami umysłowymi. Mogą występować razem, lecz nie muszą. Pożądliwe pragnienie, podobnie jak przywiązanie, wyolbrzymia dobre właściwości rzeczy. Gdy widzimy czekoladę, możemy powiedzieć: „Och, to najsmaczniejsza rzecz na świecie!” ale w tej samej chwili możemy nie mieć żadnego impulsu, by ją spałaszować, bo jesteśmy najedzeni.

Czy może być impuls bez pożądliwego pragnienia? Jaki jest między nimi związek?

Impuls towarzyszy każdej pojedynczej chwili naszego doświadczenia. Pożądliwe pragnienie, będące konkretną przeszkadzającą emocją, występuje nieregularnie, nie występuje w sposób ciągły. Impulsowi może towarzyszyć, na przykład, gniew zamiast pożądliwego pragnienia. Może mu także towarzyszyć miłość. Z drugiej strony, impulsy powstają z każdą chwilą – nie tylko na jawie, ale również w śnie. To właśnie impulsy przyciągają nas ku śnieniu, przewracaniu się z boku na bok czy ku budzeniu się. Nawet na najmniejszą chwilę nie można zatrzymać czy wyłączyć karmy. Powstaje ona z każdą chwilą.

Impuls, by coś zrobić a zamiar (intencja), by coś zrobić

Musimy także odróżniać impuls od intencji (zamiaru) ('dun-pa), są to bowiem dwa różne czynniki umysłowe. Impuls jest jedynie tym, co przyciąga nas do określonego przedmiotu lub działania. Intencją jest zaś pragnieniem czy też życzeniem, by zrobić coś temu przedmiotowi lub coś z nim zrobić, by rzeczywiście dokonać tego działania lub go nie dokonywać.

Impuls i intencja są zawsze ze sobą związane. Dlatego też zawsze mówimy, że karma wynika z naszych intencji. Niekoniecznie oznacza to jednak, że mam intencję czy też zamierzam zrobić komuś krzywdę lub mu pomóc. Możemy nie wiedzieć czy nasze działania będą [dla kogoś] szkodliwe lub pomocne. Może być to intencja, by na kogoś spojrzeć albo podejść do niego. Mamy więc impuls, by podejść do tej osoby i intencję, by do niej podejść – są to dwie odrębne rzeczy.

W takim razie impuls i intencja oznaczałyby to, co nazywamy wolną wolą?

Wybór tego, jak chcesz to opisać, należy do ciebie. Sądzę, jednak, że rozróżnianie tutaj pomiędzy wolną wolą a determinizmem byłoby raczej bezowocne, gdyż wiązałoby się to z wprowadzeniem do naszych rozważań całego jeszcze innego systemu pojęć.

W jaki sposób współdziałają impuls i intencja?

Są one zawsze ze sobą w zgodzie. Nie moglibyśmy powiedzieć, że mieliśmy chęć czy też impuls, by nie wstawać z łóżka wraz z towarzyszącą mu intencją, by przyjść dziś rano na lekcje. Takie dwa czynniki umysłowe nie mogłyby być obecne jednocześnie. W jakiejkolwiek chwili, oba te czynniki skupiają się na tym samym przedmiocie lub działaniu i harmonijnie ze sobą współgrają. Mamy więc impuls skłaniający nas, by gdzieś pójść oraz towarzyszącą mu intencję, by rzeczywiście gdzieś pójść. Albo też, mamy impuls, by nie iść i towarzyszącą mu intencję, by nie iść. Możemy oczywiście być niezdecydowani i wahać się między tymi dwoma wyborami, dopóki na coś się nie zdecydujemy. Niezdecydowane wahanie (the-tshoms) jest jeszcze innymi czynnikiem umysłowym, jaki może towarzyszyć impulsowi i intencji.

Impulsowi i intencji powodującym, że wstajemy z łóżka lub impulsowi i intencji, by zostać w łóżku może, lecz nie musi, towarzyszyć przywiązanie. Podkreślam, że przywiązanie wyolbrzymia dobre cechy jakieś rzeczy i w oparciu o przesadne ich wyolbrzymienie [powoduje, że] chcemy ją mieć. „To będzie najwspanialszy wykład na świecie i jeśli nie uda mi się na nim być, stracę coś naprawdę cennego”. „Leżenie w łóżku to najwygodniejsza rzecz na świecie”. To jest przywiązanie.

Kolejną rzeczą, o jakiej należy pamiętać, to to, że gdy doświadczamy wszystkich tych czynników umysłowych, wszystkie one są niejako w jednym pakiecie; oddziałują na siebie wzajemnie jak przeplatająca się sieć. Używając logiki, moglibyśmy wyizolować różne czynniki umysłowe, jednak w rzeczywistości mieszają się one wszystkie w trakcie jednego poznania.

Bycie czegoś świadomym oraz utrzymywanie w stosunku do tego uważności

Czy impuls jest świadomy czy nie?

Nie jest on świadomy. „Świadomy” i „nieświadomy” są zmiennymi używanymi w zachodnim sposobie analizowania. Rozpatrujemy tu rzeczy o niezwykłej subtelności. Dzieją się one w każdej pojedynczej chwili naszego doświadczenia. I właśnie to pociąga nas ku następnej chwili doświadczenia. Mówimy tu o bardzo podstawowych sprawach. Dzieje się to w każdej chwili u każdej żyjącej istoty.

Czy zachodni termin świadomy odnosi się do tego samego co buddyjski termin uważność?

W naszych zachodnich rozważaniach na ten temat dobrze byłoby nieco dokładniej określać, o których czynnikach umysłowych, takich jak uważność, w istocie mówimy. To, co my, ludzie Zachodu, powszechnie nazywamy „medytacją uważności” nie ma w rzeczywistości związku z umysłowym czynnikiem uważności (dran-pa), lecz z zupełnie innymi czynnikami umysłowymi. Jeśli uważnie przeanalizujemy zachodni sposób przedstawiania tej medytacji, zobaczymy, że omawia się tu różne czynniki umysłowe. Mamy więc impuls, jaki ciągnie nas ku jakiemuś konkretnemu przedmiotowi skupienia, takiemu jak brwi, w przeciwieństwie do rąk. Jest to karma. Mamy też intencję, by się na nich skupiać a także uwagę (yid-la byed-pa), która angażuje nas w obserwowanie ich. Wszystkie one należą do jednego pakietu. Uważność jest tym, co utrzymuje moją uwagę na brwiach, a nie na czymś innym. Jest to niejako umysłowy klej i także on należy do tego samego pakietu. Pakiet ten może również zawierać inne czynniki umysłowe, takie jak miłość – życzenie/pragnienie by inni byli szczęśliwi – oraz nieszczęśliwość, gdyż grymas spowodowany tym, jak napinam brwi czyni mnie nieszczęśliwym.

Zgodnie z system który tu objaśniamy, jest jeszcze trzeci sposób doświadczania towarzyszący każdej chwili: jest to świadomość znająca siebie (samo-rozpoznająca się pierwotna świadomość, rang-rig), będąca świadomością samego doświadczania. To ona pozwala nam wszystko zapamiętywać. Byłaby ona właśnie tym, o czym mówiłaś, odnosząc się do bycia świadomym. Innymi słowy, jest to wiedzenie, co się wydarza, wiedzenie czym jest nasz impuls, wiedzenie jaka jest nasza intencja. Może być ona bardzo słaba i nie mieć prawie żadnej pewności na czym się właściwie skupia, tak, że tego w ogóle czegoś nie pamiętamy, albo może być bardzo silna.

Kłopot w tym, że znaczenia słów w naszych zachodnich językach zupełnie nie pokrywają się ze znaczeniami słów tybetańskich. Innymi słowy, niemiecki angielski i tybetański mają zupełnie inne sposoby dzielenia tortu. Dla nas, najważniejsze jest znaczenie tybetańskich słów. Zatem najowocniejsze podejście do tej sprawy, jest takie, by przestać czepiać się niemieckich czy angielskich słów, lecz starać się zrozumieć definicje tybetańskich słów, o jakich mówimy.

Impulsy i wzorce zachowania

Czy można by powiedzieć, że karma jest rodzajem subtelnych wzorców zachowania?

Karma to bardzo rozległy temat. Słowa karma można używać jako pewnego rodzaju ogólnika. Nawyki, wzorce itp. wszystkie są aspektami karmy. Będziemy jeszcze o tym mówić.

W ten sposób gładko docieramy do trzeciej kategorii zjawisk niestatycznych: niestatycznych abstrakcji. Przykład, jaki podałeś, a mianowicie wzorce zachowania i nawyki, są znakomitą tego ilustracją. Są to abstrakcje. Abstrakcje opierające się o pewną serię działań, jaką możemy nazwać nawykiem lub wzorcem [działania]. Owe wzorce i nawyki mogą rzecz jasna ulegać zmianie i wpływają one także na to, co się dzieje. Wykorzystamy te kategorie w bardziej szczegółowym omówieniu całego mechanizmu karmy, aby lepiej go zrozumieć.

Jak działa karma: bezpośrednio przed działaniem

Spróbujmy z nieco większą jasnością przyjrzeć się temu jak faktycznie działa karma. W tym celu, najlepiej będzie podzielić cały ten proces na różne okresy. Pierwszy okres to chwila bezpośrednio poprzedzająca zrobienie, powiedzenie, czy pomyślenie czegoś. W tym momencie, mamy tu impuls, czynnik umysłowy ciągnący nas w kierunku fizycznego, werbalnego czy umysłowego działania. W zależności od tego, do jakiego z tych trzech rodzajów działania nas przyciąga, jest on odpowiednio fizyczną, słowną lub umysłową karmą. Kilka innych czynników umysłowych musi siłą rzeczy towarzyszyć owemu impulsowi. Zbiorczo określa się je jako „umysłowa struktura motywująca” (bsam-pa).

Impuls by coś zrobić, powiedzieć lub pomyśleć może być albo konstruktywny (dge-ba, prawy), destruktywny (mi-dge-ba, nieprawy) lub nieokreślony (lung-ma-bstan), co oznacza, że Budda nie określił go ani jako konstruktywny, ani jako destruktywny, a zatem jest neutralny.

Weźmy za przykład naszego sąsiada, który w mieszkaniu obok okropnie głośno puszcza muzykę oraz mogące powstać destruktywne karmiczne impulsy. Impuls, by pójść i załomotać do jego drzwi byłby destruktywna karmą fizyczną. Impuls, by krzyknąć do niego, żeby ściszył muzykę byłby destruktywną karmą werbalną. Natomiast impuls, by myśleć o nim paskudne myśli albo myśleć, by pójść i załomotać do jego drzwi oraz, by na niego nawrzeszczeć byłby destruktywną umysłową karmą. W każdym z tych przypadków dany impuls przyciąga nas ku skupianiu się na naszym hałaśliwym sąsiedzie.

Impulsy karmiczne nakłaniające i impulsy karmiczne napędzające

Umysłowa karma zwie się „karmicznym impulsem nakłaniającym” (sems-pa’i las): wywołuje on i towarzyszy umysłowemu działaniu, takiemu jak pomyślenie czegoś i może nakłonić lub nie do fizycznego lub werbalnego działania wprowadzającego w życie to, o zrobieniu lub powiedzeniu czego pomyśleliśmy. Natomiast zarówno fizyczne jak i werbalne karmy zwą się „karmicznymi impulsami napędzającymi” (bsam-pa’i las): wywołują one i towarzyszą działaniom fizycznym i werbalnym.

Systemy waibhasiki i prasangiki gelug używają tych dwóch terminów w odmienny sposób. Impuls bezpośrednio poprzedzający i towarzyszący zrobieniu, powiedzeniu lub pomyśleniu czegoś jest zawsze karmą umysłową. Kiedy impuls wywołuje, podtrzymuje i kładzie kres działaniu umysłowemu jest to impuls nakłaniający, gdy zaś wywołuje on, podtrzymuje i kładzie kres fizycznemu czy werbalnemu działaniu jest to impuls karmiczny napędzający. Fizyczne i werbalne karmy są kształtem ciała w czasie dokonywania działania fizycznego, brzmieniem głosu w czasie dokonywanie działania werbalnego oraz subtelną energią w kontinuum umysłu w czasie i po dokonaniu działania.

Motywująca umysłowa struktura

Impulsowi towarzyszy zawsze zbitka trzech innym czynników umysłowych zwanych zbiorczo „umysłową strukturą motywującą”. Są to

  • rozróżnianie przedmiotu, na którym ma się skupić działanie,
  • cel motywujący, czyli to, co chcemy zrobić przedmiotowi lub co chcemy zrobić z przedmiotem,
  • przeszkadzająca emocja lub postawa.

Rozróżnianie (‘du-shes) jest czynnikiem umysłowym, którego nazwę tłumaczy się zazwyczaj jako „rozpoznawanie”. Oznacza on rozróżnianie, np. jakieś osoby, rozróżnianie jej spośród wszystkich innych. Rozróżnianie nie oznacza, że wiemy, kim ktoś taki jest, ani że rozpoznamy go spotykając gdzieś na ulicy. Być może nigdy go nie spotkaliśmy. Możemy również nie wiedzieć czy ktoś puszczający głośną muzykę w mieszkaniu obok to kobieta czy mężczyzna. Częścią struktury motywującej jest rozróżnianie przedmiotu, na jakim skupia się nasze działanie. Musimy rozróżniać osobę, do której drzwi mamy chęć/impuls by załomotać, na którą mamy chęć/impuls by nawrzeszczeć albo co do której mamy chęć/impuls, by myśleć paskudne myśli.

Drugim czynnikiem towarzyszącym impulsowi jest motywujący cel (kun-slong), co zazwyczaj tłumaczy się jako „motywację”. Odnosi się on do umysłowego czynnika intencji (zamiaru) (‘dun-pa) – intencji, by coś zrobić, powiedzieć, pomyśleć. Motywujący cel, bezpośrednio zanim dokonamy czynu, jest „przyczynowym motywującym celem” (rgyu’i kun-slong). Jest on tym, co zamierzamy zrobić zanim zaczniemy to robić i sprawia, że to robimy.

Zachodnie pojęcie motywacji różni się od tego, czego dotyczy buddyjski termin zazwyczaj tłumaczony jako „motywacja”. W buddyzmie, gdy mówimy o naszej motywacji, mówimy w istocie o naszym motywującym celu, naszej intencji, o tym co jest celem jakiegokolwiek naszego działania. W pewnym sensie implikuje to to, co zamierzamy osiągnąć poprzez (z)robienie tego. Naszą intencją może być, by faktycznie nawrzeszczeć na sąsiada, żeby ściszył muzykę. Podobnie, jak początku wykładu, mówimy, że naszą motywacją lub celem jest słuchanie nauk, aby osiągnąć oświecenie i pomagać wszystkim innym.

„Motywacja” nie jest najlepszym dla tego tłumaczeniem, ponieważ w językach zachodnich słowo „motywacja” uwypukla motywującą emocję towarzyszącą celowi. Buddyzm uznaje za ważną również tę motywującą emocję. Jest ona trzecim czynnikiem umysłowym składającym się na szersze pojęcie „umysłowej struktury motywującej”, ale do określenia jej nie używa się słowa kunlong (motywacja).

Impulsowi, by popełnić destruktywne działanie towarzyszy zawsze jakaś przeszkadzająca emocja, na przykład, w przypadku, naszego hałaśliwego sąsiada, może być to gniew i brak cierpliwości. Impulsowi, by dokonać konstruktywnego lub etycznie neutralnego, nieokreślonego działania towarzyszy zaś nieświadomość (niewiedza) co do tego, jak wszystkie zjawiska istnieją. Można komuś pomagać, chwytając i lgnąc do trwałego, i stałego istnienia takiej osoby jako naszego „prawdziwego przyjaciela”, którego „ja” – trwale i prawdziwie istniejący – „naprawdę kocham”. Czasami przeszkadzająca emocja może towarzyszyć konstruktywnemu działaniu, jak na przykład, pożądliwe pragnienie, by i ona mnie kochała. Z drugiej strony, możemy brać udział w meczu piłki nożnej chwytając się i lgnąc do prawdziwie istniejącego „mnie”, który musi wygrać, by się „sprawdzić” czy też „wykazać”. Przeszkadzająca emocja może również towarzyszyć nieokreślonemu działaniu, jakim może być granie meczu w nienawiści do drużyny przeciwnika.

W systemie jaki tu rozpatrujemy, nieświadomość tego, w jaki sposób istnieją wszystkie zjawiska nie sklasyfikuje się jako prawdziwej przeszkadzającej emocji. Szkoła sakja nazywa ją „nominalną przeszkadzającą emocją”. Natomiast karma kagju zgadza się w tej kwestii z systemem prasangiki gelug, uznając ten rodzaj nieświadomości za prawdziwą przeszkadzającą emocje.

Przed przystąpieniem do konstruktywnego działania, pozytywne emocje mogą również towarzyszyć motywującemu celowi oraz impulsowi ciągnącemu nas, by dokonać tegoż działania. Na przykład, najkorzystniejszymi motywującymi emocjami przed słuchaniem nauk Dharmy byłyby pozytywne emocje miłości i współczucia. Motywującym celem byłoby [w tym wypadku] osiągnięcie oświecenia, po to aby wszystkim pomagać. A dlaczego? Z miłości do wszystkich istot [będącej pragnieniem/życzeniem], by były szczęśliwe i ze współczucia dla nich [będącego pragnieniem/życzeniem], aby nie cierpiały. Jednak zanim rzeczywiście pomożemy naszej przyjaciółce, musimy dokonać rozróżnienia czy faktycznie chce ona naszej pomocy i czy my sami jesteśmy faktycznie w stanie udzielić potrzebnej jej pomocy. W tej kwestii, możemy dokonywać prawidłowego lub nieprawidłowego rozróżniania (shes-rab), które jest kolejnym czynnikiem umysłowym.

Pozytywna emocja może towarzyszyć również motywującemu celowi i impulsowi, by zrobić coś nieokreślonego. Możemy piec ciasteczka dla naszych dzieci z miłości do nich.

Tak wygląda analiza tego co się dzieję, gdy umysł nachodzi impuls, by na kogoś nakrzyczeć, by cokolwiek zrobić, powiedzieć, czy też myśleć. W tym jednym jak gdyby „pakiecie” mamy cztery powiązane czynniki umysłowe: impuls by nakrzyczeć, rozróżnienie przedmiotu „do nakrzyczenia”, cel motywujący to, co chcemy zrobić oraz motywująca przeszkadzająca emocja. W jakiejkolwiek głębszej analizie karmy, każda z nich jest odrębnym i niezwykle istotnym czynnikiem, dlatego ważne jest nie mylić impulsu z innymi czynnikami składającymi się na towarzyszącą mu umysłową strukturę motywującą.

W obu z tych pierwszych czynników mogą wystąpić błędy. Możemy rozróżnić nie tę osobą i nawrzeszczeć na innego sąsiada. Możemy nie mieć intencji, by na niego nawrzeszczeć, a mimo to, może się to wydarzyć, gdy w trakcie rozmowy z nim zaczniemy na niego krzyczeć niejako przez przypadek. Pierwsze było błędem. Drugie, ponieważ nie mieliśmy takiego zamiaru, było niekontrolowanym wypadkiem. Motywująca przeszkadzająca emocja mogła być bardzo silna, albo bardzo słaba, albo mogła być ona jednie nominalną przeszkadzającą postawą. Wszystko to będzie wpływać na rezultat impulsu.

Podczas samego dokonywania czynu

Najpierw powstaje impuls pociągający nas ku zrobieniu, powiedzeniu lub myśleniu czegoś i sprawia, że to czynimy. Wydarza się on w chwili bezpośrednio poprzedzającej nasze zaangażowanie się w dane działanie. Następna faza jest faktycznym robieniem, mówieniem lub myśleniem tego. W pierwszej chwili czynu powstaje impuls za sprawą którego zaczynamy działać. Od początkowej chwili działania aż do chwili, gdy zaprzestajemy dokonywania danego czynu, powstają następujące po sobie impulsy, by kontynuować dane działanie. W ostatniej chwili działania powstaje impuls, by zaprzestać dokonywania danego czynu. W trakcie jego dokonywania, impulsom tym towarzyszą te same trzy czynniki umysłowe, jakie towarzyszą również umysłowej strukturze motywującej przed dokonaniem czynu.


Motywujący cel towarzyszący impulsowi, by zacząć i kontynuować działanie zwie się „jednoczesnym motywującym celem” (dus-kyi kun-slong). Przyczynowy motywujący cel był przed wszystkim intencją, by dokonać pewnego czynu, jak na przykład, nakrzyczenie na kogoś. Jednoczesny motywujący cel jest intencją, gdy już istotnie mówimy, by wypowiedzieć każde poszczególne słowo, jakie dobieramy w czasie mówienia. W przypadku fizycznego działania walenia w czyjeś drzwi, jednoczesnym motywującym celem jest intencja, by wykonać każdy pojedynczy ruch związany z waleniem w drzwi, poczynając od intencji uniesienia w górę ręki, by walnąć w drzwi. W przypadku umysłowego działania, takiego jak myślenie paskudnych myśli o naszym sąsiedzie albo o myślenie, by pójść i na niego nawrzeszczeć, nie rozróżniamy ani przyczynowego, ani jednoczesnego motywującego celu.

W przypadku fizycznych i werbalnych działań przyczynowy motywujący cel i jednoczesny motywujący cel mogą nie być w harmonii, gdyż może zmienić się emocja. Na przykład, zamierzaliśmy nakrzyczeć na sąsiada, a może nawet w drodze do jego drzwi przychodziły nam myśli, by to zrobić. Jednak drzwi otworzyła nam piękna młoda kobieta i tak nas oczarowała, że zaczęliśmy rozmawiać i w ogóle nie mogliśmy krzyczeć. 

Albo, na przykład, zamierzaliśmy nakrzyczeć na naszego sąsiada, lecz towarzyszącą temu motywującą emocją była miłość i współczucie. Żywiliśmy miłość i współczucie dla naszego dziecka, które nie mogło zasnąć i dla innych sąsiadów. Początkowo, więc emocją tą nie był gniew, ale potem zaczęliśmy faktycznie krzyczeć, a wraz z doświadczaniem krzyczenia obudził się w nas gniew. Trudno jest krzyczeć utrzymując emocję współczucia. Bardzo łatwo jest temu ulec i rozgniewać się. Dlatego właśnie, mówiąc o skutkach działań, należy przeanalizować wszystkie te różne czynniki: co było przyczynowym motywującym celem, a co było jednoczesnym motywującym celem? Czy były one takie same, czy inne? Czy siła motywującej emocji zmieniła się w czasie działania itd?

Siła karmiczna

Musimy wprowadzić jeszcze dwa nowe terminy. Zazwyczaj tłumaczy się je jako „zasługę” (bsod-nams, sanskr. punya) i „grzech” (sdig-pa, sanskr. papa). Jak pewnie wiecie nie mam zbyt dobrego zdania o tych tłumaczeniach, bo niosą one w sobie konotacje znaczeniowe zaczerpnięte z niebuddyjskich religii, które nie mają tu żadnego zastosowania. W tybetańskim rozróżniamy między czymś, co jest pozytywne a czymś, co jest negatywne. Potrzebne jest nam także słowo obejmujące je oba, nazwijmy to więc „siłą karmiczną”. „Zasługa” oznaczałaby w takim razie „pozytywną siłę karmiczną”, zaś „grzech” oznaczałby „negatywną siłę karmiczną”. W systemie, jaki tu analizujemy, obie odnoszą się do samego działania, czyli siły karmicznej fizycznego, werbalnego i umysłowego działania. Sama karma (impuls, by coś zrobić, powiedzieć, myśleć) nie jest siłą karmiczną.

Wcześniej zwykłem określać to ogólnym terminem „potencjał karmiczny”, ale może być to nieco mylące. W istocie tylko jedna faza siły karmicznej jest jej potencjałem, ale więcej o tym za chwilę. Wyrażenie „siła karmiczna” wydaje się lepsze jako ogólny termin odnoszący się do wszystkich jej faz w zgodzie ze wszystkimi systemami wyjaśnień.

Myślę, że bardzo ważne, by bardziej szczegółowo i precyzyjnie zrozumieć ten model. Często, z powodu używania nieprecyzyjnych terminów, powstaje w związku z tym sporo zamętu i nieporozumień. Zwróćcie także, proszę, uwagę na fakt, że zajmujemy się tu tym mniej skomplikowanym wyjaśnieniem. Jeśli uda nam się je zrozumieć, możemy później spróbować zająć się bardziej złożonym wyjaśnieniem prasangiki gelug. Jest to zasadniczo ten sam system, choć są pewne różnice.

Obserwowanie czynników umysłowych towarzyszących impulsowi

Czy nie będąc w klasztorze można nauczyć się obserwować wszystkie czynniki towarzyszące karmicznemu impulsowi?

To dzieje się cały czas. Nie trzeba do tego przebywać na odosobnieniu, ani być mnichem czy mniszką. Nie przywykliśmy do analizowania tego, lecz nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Po pierwsze, musimy wiedzieć co obserwować. Czego mamy szukać? Powstaje impuls, żeby pójść do lodówki. Motywującym celem czy też intencją jest to, by tam faktycznie pójść i znaleźć coś do jedzenia. Co jest motywującą emocją? Być może jest ona pragnieniem zaspokojenia głodu i czujemy, że zjemy cokolwiek znajdziemy w lodówce. Może być to także chciwość: chcemy złasować czekoladkę, chociaż wcale nie jesteśmy głodni. Motywującym celem mogło być umycie lodówki, lecz gdy otworzyliśmy jej drzwiczki, ujrzeliśmy smakowicie wyglądająca czekoladkę i pojawił się kolejny impuls: zjeść ją! Motywująca emocja zmieniła się właśnie z przywiązania do tego, by wszystko było czyste bez jednej plamki, w łaknienie czekolady. Mogłaby ona nawet być naiwnym współczuciem. „Och, jutro mija jej data przydatności do spożycia, a ja nie chcę przecież niczego marnować, więc zjem tę czekoladkę. Ludzie w Indiach głodują”. Naszemu działaniu mogą towarzyszyć najróżniejsze motywujące emocje.

Rzeczy te możemy obserwować, choć oczywiście wymaga to, byśmy troszkę zwolnili. Jeśli uda nam się w ogóle rozróżnić, że z każdym naszym działaniem wiążą się te dwa czynniki, czyli motywujący cel i motywująca emocja, to samo w sobie może to stać się już ogromną pomocą. Jeśli naszą intencją jest nakłonienie sąsiada, by przestał puszczać głośną muzykę, możemy skupić się na pracy nad motywującą emocją towarzyszącą temu celowi. Jeśli naszą przyczynową intencją jest jedynie skłonienie go, by ściszył muzykę, nie ma w tym nic złego. Rozmawiając z nim musimy jednak bardzo uważać, by nasz jednoczesny motywujący cel pozostał uprzejmą rozmową, a nie zamienił się w awanturę z krzykami. Musimy ponadto, zachować ostrożność, aby poprawnie rozróżnić z którego mieszkania dobiega hałas. Chce, abyście mieli pewne wyobrażenie o tym, co należy sprawdzać. Uważam, że nie trzeba być mnichem czy mniszka ani przebywać na odosobnieniu, by zacząć to robić.

W rzeczywistości chodzi tu o uważność, która oznacza pamiętanie, by to zrobić, a gdy już to robimy, by o tym nie zapominać i nie przestawać tego robić. To właśnie mamy na myśli, gdy używamy w buddyzmie słowa „uważność”. Pamiętamy, by coś zrobić i trzymamy się tego. Naszym wielkim problemem jest to, że nie pamiętamy – że zapominamy.

Więc sama karma jest tylko technicznym wyrażeniem a to, na co mamy po prostu uważać, to nasze intencje?

Najważniejsza rzeczy jakiej trzeba pilnować, to nie tylko nasza intencja, czy też motywujący cel, lecz również nasza motywująca emocja. Impuls przychodzi automatycznie. Nie mamy nad nim kontroli – przynajmniej na naszym poziomie. Aby móc na to wpływać trzeba być bardzo zaawansowanym. To właśnie nazywamy „samsarą”. Doświadczamy niekontrolowanych impulsów, by robić to czy tamto i raz idzie nam lepiej, a raz gorzej.

Więc nie trzeba się martwić o impuls?

Nie chodzi o to, że impuls nas nie obchodzi. Jest to głębszy problem i omówię go później. W tym momencie zajmijmy się czymś, z czym możemy sobie na tym etapie poradzić. Wpierw powinniśmy rozpoznać impuls, następnie intencję i towarzyszącą emocję. Wszystkie trzy pojawiają się razem.

Jeśli cierpię, jak mogę to powstrzymać?

Staramy się rozwijać czynnik umysłowy dyscypliny etycznej (tshul-khrims). Jest to czynnik umysłowy wiążący się z powstrzymywaniem się od destruktywnego działania. Powinien on towarzyszyć każdej obserwacji naszych intencji. Jaka jest intencja czy też motywujący cel obserwowania naszych intencji? Z buddyjskiego punktu widzenia, powinna być to potrzeba uniknięcia cierpienia. Powinno być to wyrzeczenie się – pragnienie, by wyzbyć się cierpienia i jego przyczyn, życzenie, by je porzucić. Dodatkową intencją mogłoby być to, by posiąść zdolność szerszego pomagania innym, ponieważ będziemy mniej cierpieli przez nasze własne problemy.

Jakie motywujące emocje temu towarzyszą? Może być to znudzenie i odraza do niekontrolowanie powtarzającego się odradzania albo współczucie dla innych. Z drugiej strony, może być to lęk przed karą jaka spotka nas w piekle, jeśli będziemy źli.

Owo połączenie motywującej intencji i motywującej emocji towarzyszy powstającemu impulsowi, by obserwować nasze motywujące intencje i motywujące emocje, aby coś zrobić, powiedzieć, myśleć. Towarzyszą one również faktycznej intencji obserwowania ich. Samo działanie obserwowania ich jest również siłą karmiczną, a siła karmiczna przynosi skutki.

Mówimy tutaj o tym co można zrobić, by powstrzymać się od popełnienia czegoś. Jeśli chodzi o przykład z czekoladą w lodówce, to wydaje mi się, aby samo tylko uświadomienie sobie impulsu, by pójść do lodówki, wyjąć z niej czekoladę i ją zjeść nie wystarczyłoby normalnie, żeby się od tego powstrzymać, żeby powstrzymać się od działania idąc za impulsem.

Właśnie tak. Kiedy tak się dzieje, jest to zazwyczaj spowodowane tym, że towarzysząca temu motywująca emocja, by się od czegoś powstrzymać nie jest wystarczająco silna.

Rozumiem tę sprawę tak, że jeśli będziemy się uważać na motywującą intencję i motywującą emocję, może nam się udać. Widzę co robię, jaką mam motywację. Być może jest to zawsze chciwość, przychodzi ona powoli, być może na początku pragnę tylko trochę radości. Przypomina to nieco praktykę wipaśjany. Jeśli uważnie się temu przyjrzysz, znika.

Nie mam wcale pewności, że to zniknie samo z siebie, jeśli się tylko temu przyjrzysz. Są jeszcze inne podejścia czy też sposoby na to, by myśli znikały, takie jak metoda mahamudry: widzenia myśli jako przepływających po niebie obłoków. Może jednak mieć miejsce sytuacją, w której praktyka wipaśjany czy mahamudry wypływa z myśli skupionych na sobie samym: „Och, jaki jestem nieszczęśliwy. Bardzo mi trudno. Chce być szczęśliwy”. Dochodzimy tutaj do tego, czym zajmiemy się później, czyli czynników powodujących dojrzewanie karmicznego pokłosia oraz sekwencji prowadzącej do tego, że w ogóle pojawia się impuls.

Z mojego doświadczenia wynika, że samo tylko obserwowanie nie wystarcza. Trzeba zrobić coś jeszcze. Możemy to sobie obserwować, lecz jeśli motywująca emocja, by zrobić coś z tym, co obserwujemy nie jest wystarczająco silna, nie osiągniemy wiele. Mimo iż jakaś poszczególna chwila, na przykład, chwila łaknienia czekolady, może minąć naturalnie sama z siebie – nie musimy nic robić, by minęła – nie oznacza to bynajmniej, że udało nam się zapobiec ponownemu powstawaniu łaknienia w następnej chwili. Aby utrzymać powściągliwość i dyscyplinę powstrzymywania się od jedzenia czekolady, musimy zwiększyć naszą uważność, umocnić nasz umysłowy klej. Tak właśnie działa dieta: ma się determinację, by nie jeść czekolady a motywującym celem jest schudnięcie. Musi być jakiś motywujący cel. Co próbujemy osiągnąć?

Czy motywująca emocja może być inna?

Tak, przyjrzyjmy się temu, jaka może być motywująca emocja towarzysząca naszemu motywującemu celowi, by schudnąć. Czy jest to próżność? Czy może chcemy być zdrowsi, by żyć dłużej, aby móc pomagać innym?

Proszę zwróćmy uwagę, że przerwanie diety i objedzenie się całą tabliczką czekolady nie określamy słowem grzech ani przestępstwo. Negatywna siła karmiczna jest destruktywnym działaniem motywowanym przeszkadzającą emocją i dojrzewa ona stając się doświadczeniem nieszczęśliwości. Mówiąc o negatywnej sile karmicznej nie mamy na myśli łamania prawa boskiego czy prawa cywilnego. Dlatego bardzo ważne, by rozpoznać i zrozumieć, że w buddyjskim objaśnieniu karmy nie chodzi obycie dobrym czy złym.

Podsumowanie

Wszystkie zagadnienia etyki buddyjskiej dotyczą motywującego celu i motywującej emocji towarzyszących działaniu.Ów cel i emocja to podstawowe rzeczy mające wpływ na karmiczne skutki danego działania. Jest to ogromnie ważna kwestia. W buddyzmie wszelkie rozważania związane z etyką dotyczą w istocie umysłowej struktury motywującej, jaka towarzyszy dokonywaniu danego czynu. Jest to cały ów pakiet składający się z rozróżniania jakiegoś przedmiotu, intencji czy też motywującego celu, by zrobić coś przedmiotowi lub coś z nim zrobić oraz motywującej emocji stojącej za tym celem/intencją. Na Zachodzie dwa ostatnie z tych czynników nazywa się „motywacją”. W buddyzmie zawsze staramy się „sprawdzać naszą motywację”.

Przyczyną cierpienia jest karma (nieodparte impulsy) oraz towarzyszące im przeszkadzające emocje, wszystkie one oddziałują na siebie wzajemnie i się przeplatają. Jedne i drugie zawierają się w czwartym skupisku zwanym inne mające wpływ zmienne (‘du-byed-kyi phung-po, sanskr. samskara skandha). Mówiąc bardziej precyzyjnie, połączenie nieodpartego impulsu, by coś zrobić, powiedzieć, pomyśleć i towarzyszącej mu przeszkadzającej emocji wywołuje karmiczne zachowanie niosące ze sobą cierpienie.

Myślę, że to bardzo dobrze, że posuwamy się tak wolno. Uważam, że lepiej jest bardziej gruntownie zrozumieć te podstawowe zasady, aniżeli starać się szybko ogarnąć dużą ilość materiału. Jeśli tego weekendu uda nam się zyskać choćby tylko pewne zrozumienie tego systemu, będzie to dla nas z dużą korzyścią. Spróbujmy pomyśleć o tym, co usłyszeliśmy i pozwólmy, aby to w nas zapadło. Nie jest to tylko jakiś fajny intelektualny model. Jest to bardzo praktyczny sposób rozumienie tego, co się z nami dzieje – rozumienia tego, czego doświadczamy i co impulsywnie robimy. Jest to bardzo praktyczne i użyteczne, ponieważ daje nam wskazówki jak modyfikować to, co się nam przydarza tak, aby dawać więcej szczęścia nie tylko sobie samym, lecz również wszystkim innym.

Top